Jak to dziś wygląda w praktyce – floty są przygotowane przed zimą czy raczej zaczyna się działanie, jak już coś się wydarzy?
To zależy od podejścia. Są firmy, które planują z wyprzedzeniem – umawiają serwis, dbają o maszyny, pracują z tymi samymi serwisantami. I to się przekłada na przewidywalność.
Ale jest też druga grupa. Sprzęt stoi, więc „pewnie jest dobrze”. Problem w tym, że bez regularnej obsługi problemy wychodzą dopiero wtedy, kiedy zaczyna się sezon.
Czyli jednak te same historie wracają co roku?
Bardzo często. Pierwszy śnieg i nagle okazuje się, że coś nie działa. Wtedy serwis z dnia na dzień staje się priorytetem.

Gdzie widać największą różnicę między tymi, którzy mają to poukładane, a tymi, którzy działają z dnia na dzień?
W stanie sprzętu i w spokoju pracy. Przygotowana flota po prostu działa. Bez niespodzianek. Bez przygotowania drobne rzeczy bardzo szybko zaczynają się kumulować.
Skoro wszyscy wiedzą, że serwis jest ważny, to dlaczego w praktyce tak często to nie działa?
Presja kosztów i takie podejście, że „może się uda”. Do tego dochodzi brak świadomości, jak szybko drobna rzecz potrafi urosnąć do poważnej awarii.
Jakie błędy widzisz najczęściej?
Pomijanie przeglądów i odkładanie drobnych napraw. Do tego dochodzą ingerencje robione „po swojemu” – omijanie czujników czy systemów.
A te maszyny są dziś skomplikowane. Bez wiedzy i właściwych części łatwo zrobić coś, co później generuje duże koszty.
Co jest najczęściej ignorowane, dopóki się nie zatrzyma?
Zużycie, luzy, początki usterek. Każda z tych rzeczy osobno wygląda niewinnie. Razem potrafią zatrzymać całą maszynę.
Masz przykład, gdzie drobiazg urósł do poważnego problemu?
Była maszyna, w której nie sprawdzano elementów mocowania silnika. Niewielki koszt, prosta sprawa. Z czasem pojawiły się drgania, które uszkodziły pompę hydrauliczną i inne podzespoły. Koszt naprawy był wielokrotnie wyższy niż to, co można było zrobić wcześniej.
Kiedy realnie zaczyna się przygotowanie do sezonu zimowego?
Najlepiej zaraz po zakończeniu poprzedniego. Wtedy robi się przegląd, naprawy i konserwację. W praktyce przygotowanie zaczyna się dużo wcześniej niż pierwszy śnieg.

Co konkretnie oznacza "dobre przygotowanie"? Bez teorii.
Najpierw rzetelna ocena stanu technicznego. Potem doprowadzenie maszyny do pełnej sprawności.
Przed sezonem zimowym kluczowe są:
- sprawdzenie hydrauliki i mechaniki
- kalibracja urządzeń do posypywania
- kontrola pługów i mechanizmów zabezpieczających
- weryfikacja pełnej funkcjonalności
W przypadku zamiatarek większy nacisk jest na układy robocze, hydraulikę i elementy eksploatacyjne.
To nie jest jedna czynność. To proces.
A jeśli budżet jest napięty – co jest absolutnym minimum?
Bezpieczeństwo i podstawowa sprawność. Maszyna musi działać poprawnie i bezpiecznie - czyli:
- hydraulika
- kluczowe podzespoły
- przewody
- niezbędna kalibracja
Są rzeczy, których po prostu nie warto odkładać.
Na ile dostępność części potrafi „ustawić” sezon?
Bardzo mocno. Problemem nie jest brak części, tylko moment – wszyscy potrzebują ich w tym samym czasie.
Jeśli ktoś zostawia temat na ostatnią chwilę, musi liczyć się z oczekiwaniem. A w sezonie każdy dzień postoju ma znaczenie.
Co zawsze warto sprawdzić wcześniej, nawet jeśli „jeszcze działa”?
Elementy, które naturalnie się zużywają i pracują pod obciążeniem:
- hydraulika i przewody
- czujniki i układy podające
- mechanizmy posypywarek
- elementy zgarniające i zabezpieczenia w pługach
- szczotki i układy robocze zamiatarek
Czekanie na awarię to najdroższe rozwiązanie.
Gdzie najczęściej wykłada się zarządzanie flotą?
Presja kosztów, brak czasu i czasem brak szkoleń operatorów. A to sprzęt, który wymaga wiedzy i właściwej obsługi.
Jak wygląda klasyczny scenariusz problemów w sezonie?
Brak przygotowania, brak przeglądów. Zaczyna się sezon i od razu pojawiają się problemy – spadek wydajności, awarie, presja kontraktowa i odpowiedzialność za bezpieczeństwo.
Co w sezonie jest najtrudniejsze?
Czas. Wszystko dzieje się naraz, a zasoby są ograniczone. Nawet jeśli chcesz zareagować szybko, nie zawsze się da.
Jak porównać koszt serwisu do kosztu awarii w sezonie?
Różnica jest duża. Regularne przeglądy to relatywnie niewielki koszt. Poważna awaria potrafi wyłączyć maszynę i wygenerować dużo większe straty – także przez przestój.

Kiedy współpraca z serwisem naprawdę ma sens?
Kiedy jest częścią długofalowego podejścia, a nie jednorazową reakcją.
Maszyny regularnie serwisowane pracują dłużej, lepiej i trzymają wartość.
Po czym poznać, że ktoś naprawdę ogarnia temat?
Serwis dzieje się poza sezonem, nie w jego trakcie. Jeśli zimą wszystko działa, to znaczy, że praca została wykonana wcześniej.
Jedna rzecz, która robi największą różnicę?
Podejście do serwisu – plus dobrze przeszkoleni operatorzy.
I na koniec – co jeszcze długo się nie zmieni w tej branży?
Zawsze będzie pokusa odkładania decyzji. Ale widać też zmianę – coraz więcej firm zaczyna traktować serwis jako element strategii, a nie koszt.
I to jest kierunek, który robi różnicę.
Jacek Szczepański jest związany z Aebi Schmidt Polska od ponad 20 lat. Swoją drogę w firmie rozpoczął 1 lutego 2000 roku jako pierwszy konstruktor, a wraz z dynamicznym rozwojem organizacji odpowiadał następnie za stworzenie i prowadzenie działu konstrukcyjnego oraz technologicznego. Od blisko 12 lat kieruje obszarem obsługi posprzedażnej, współpracując na co dzień z flotami komunalnymi i drogowymi, aby zapewnić niezawodne działanie sprzętu w realnych warunkach pracy. Łączy wieloletnie doświadczenie operacyjne z solidnym zapleczem technicznym – jest absolwentem Wydziału Mechanicznego oraz certyfikowanym International Welding Engineer po Instytucie Spawalnictwa w Gliwicach.

